Psy medytacyjne

Co rano wychodzę na plażę i odbywam swoją praktykę, po której czuję się na tyle fizycznie spełniony, że potem pozwalam sobie na przyjemność pisania lub pracy nad planami dalszego roześmiana Polski. Jest to poranny program rozruchu ciała i ducha, który obejmuje medytacje śmiechu, powitanie słońca i serię asan i ćwiczeń oddechowych jogi, a także medytację w ciszy. Mój program – …

Joga płaczu

W głównym mieście wyspy, którego nikt nie nazywa ani „city” ani nawet „village” tylko po prostu „market”, mieści się świątynia, podobnie jak inne najbardziej podstawowe instytucje – urząd gminy zintegrowany z miejskim szaletem, policja, a nawet policyjne radio, czy straż pożarna. Kompleks świątynny nie wygląda na szczególnie ciekawy. Znajduje się tu jedna nieduża, ale największa na wyspie, murowana świątynia Kriszny …

Port Blair – miasto stworzone do czekania

Po lądowaniu na jednym z najmniejszych lotnisk świata, a z pewnością już najmniejszym mojego świata, wypełnieniu formularza, dostania stempelka związanego z przyjazdem do szczególnie zastrzeżonego terytorium Indii, otrzymaliśmy szczegółową instrukcję czego nam wolno a czego nie. Jasne ramy, po których można się poruszać, długa lista wysp, które można odwiedzić i jeszcze dłuższa tych, na których nie możemy postawić stopy. Na …

Kawałek innego świata

Wczoraj weszliśmy na chwilę do centrum handlowego – wielkiego malla, który o dziwo nam nagle wyrósł z naszej skromnej uliczki pełnej garażowych zakładów naprawy pralek i maszyn do szycia i malutkich kapliczek z Ganeszami. Nie pierwszy raz, ale najmocniej mogliśmy poczuć jaki to inny świat jest na wyciągniecie ręki. W klimatyzowanym mallu na pierwszy rzut oka serwuje się ten sam …

Śmiech z przygodami

Wieczorem czekała nas kolejna przygoda pokazująca, jak przyjemnym krajem są Indie. Odprowadziliśmy uczestników naszej wyprawy na lotnisko i autobusem, jednym z tych szybszych, nowoczesnych, lotniskowych, udawaliśmy się do Ananda Rao Circle – ronda w pobliżu dworca kolejowego w Bangalore, gdzie mieliśmy złapać autobus sypialniany do Chennai. Na godzinę przed czasem zbiórki, który podano mi na bilecie i w potwierdzeniu SMS-em, …

Jezu, jak się cieszę, Sziwa, jak się cieszę!

Nasza wspaniała wyprawa ze śmiechem do Indii dobiegła prawie końca. Zostałem w czasie święta Holi na Goa dosłownie napastowany kolorami aż po żeby, ci z nas co chcieli również nabrali barw, a ci co chcieli uniknąć tego doświadczenia, szczęśliwie go uniknęli. Jeszcze z nie do końca zmytymi farbami wsiadłem dziś z naszą ekipą pionierów śmiechu do samolotu i wylądowaliśmy w …

Nabieramy kolorów!

Przez tydzień miałem mało czasu na podtrzymywanie internetowej komunikacji: jak się pojawiał internet to zaraz znikał prąd, a jak był prąd to internet się nie spieszył, albo był przez chwilę szybki po czym znikał, co jest jeszcze gorsze niż jak go w ogóle nie ma. Uznałem, że nie będę się denerwował tym, to po prostu znak, że wszystko musi poczekać …

Jogini śmiechu spotykają mistrzów z Indii

Codziennie dzieją się cuda. Tylko nie zawsze je zauważamy. Będąc w Indiach, mamy ułatwione zadanie podziwiania życia. Właśnie przez stolik przy którym siedzę w restauracji w Hampi przemaszerowała małpa, całkiem spokojnym krokiem tak jakby dobrze wiedziała gdzie idzie. Nie wiem skąd się wzięła, grunt, że spokojnie wyminęła mój komputer, aparat i herbatę nic nie zabierając. Ale nie o małpie chcę …