Mój wielki mały skok!

To miało być kolejne miłe, lekkie popołudnie. Wahałem się między sesją kundalini jogi a wybraniem się do aquaparku. Poczułem lekkie zmęczenie, rano prowadziłem jogę śmiechu dla poniekąd super otwartej i fantastycznie śmiejącej się ze mną grupy walczących z rakiem, a i na mojej hulajnodze zjechałem kawał Poznania, czasami nie jadać najprostszą drogą do celu. Więc postanowiłem, że tym razem aquapark czyli radość dziecka, a nie mierzenie się z własnymi ograniczeniami. W blasku słońca hulam sobie ścieżką wzdłuż Jeziora …