Gomerianie i Gomerianki, wszystkich galaktyk, łączcie się!

  Wszystko zaczyna się od historii naszej koleżanki, którą tutaj wszyscy nazywają Hanią. Zostawiła tego lata Polskę, próbowała się urządzić na Teneryfie ale mierzyła się ze swoimi demonami wątpliwości, przez kilka miesięcy próbowała zorganizować sobie życie, ale szło pod górę jak wspinaczka na rządzący wyspą blady wulkaniczny szczyt El Teide. A na Gomerze wszystko idzie jak po maśle. Hania od raz spotkała brata siedzącego na ławce, który miał na dłoni pierścień Atlantydów, taki sam, jak …