Jezu, jak się cieszę, Sziwa, jak się cieszę!

Nasza wspaniała wyprawa ze śmiechem do Indii dobiegła prawie końca. Zostałem w czasie święta Holi na Goa dosłownie napastowany kolorami aż po żeby, ci z nas co chcieli również nabrali barw, a ci co chcieli uniknąć tego doświadczenia, szczęśliwie go uniknęli. Jeszcze z nie do końca zmytymi farbami wsiadłem dziś z naszą ekipą pionierów śmiechu do samolotu i wylądowaliśmy w Bangalore. Cała grupa wraz z Anetą została w lotniskowej kawiarni, a ja postanowiłem wybrać się do siedziby Laughter …