Jogini śmiechu spotykają mistrzów z Indii

IMG_2041

Codziennie dzieją się cuda. Tylko nie zawsze je zauważamy. Będąc w Indiach, mamy ułatwione zadanie podziwiania życia. Właśnie przez stolik przy którym siedzę w restauracji w Hampi przemaszerowała małpa, całkiem spokojnym krokiem tak jakby dobrze wiedziała gdzie idzie. Nie wiem skąd się wzięła, grunt, że spokojnie wyminęła mój komputer, aparat i herbatę nic nie zabierając. Ale nie o małpie chcę Wam pisać, tylko o cudach, które się dzieją odkąd w dzień kosmicznej kumulacji energii – święto Mahasziwatri dołączyła do nas wspaniała grupa 7 miłośników jogi śmiechu z Polski.

IMG_2107

Spędziliśmy pierwsze 3 dni w Bangalore w School of Ancient Wisdom, miejscu gdzie doktor Kataria prowadzi wszystkie swoje treningi. Spotkaliśmy się z doktorem i jego małżonką Madhuri, a także jego szwagierką z jego rodzinnego Pendżabu, która akurat ich odwiedziła w tym czasie. Porozmawialiśmy o jodze śmiechu i naszych doświadczeniach, doktor i Madhuri pytali nas o jogę śmiechu w Polsce, kulturę i kuchnię Polski. Madhuri spytała, jakie stroje noszą ludzie w Polsce. Choć uczciwie przyznałem, że głównie dżinsy, obiecałem, że prześlę jej zdjęcia łowickich pasiaków. Potem doktor poprowadził dla nas bardzo przyjemną sesję śmiechu na siedząco.

IMG_2114

Każdy dzień rozpoczynamy choć krótką sesją jogi śmiechu by utrzymać odpowiedni poziom entuzjazmu w grupie, a śmiech za sprawą różnych niesamowitych sytuacji, które nas spotykają towarzyszy nam cały czas. Opowiem Wam dziś jedną z takich historii. Przyjechaliśmy dziś wcześnie rano nocnym autobusem sleeperem czyli z łóżko-busem do Hampi. W miejscowości Hospet o 5 nad ranem przesiedliśmy się na 3 riksze i wyprzedzaliśmy setki zaprzęgów chłopów z wołami, którzy jechali ścinać trzcinę cukrową.

IMG_2154

Gdy już dotarliśmy do Hampi, postanowiłem zabrać naszą wesołą ekipę nad rzekę w tej miejscowości, która słynie z kompleksu kilku tysięcy starych świątyń za sprawą których nazywana jest ósmym cudem świata. Miałem miłe wspomnienia z poranku nad rzeką i widziałem dziś, jak setki ludzi spieszyło na poranną kąpiel. W zeszłym roku kulminacją tej kąpieli było przyjście świątynnej słonicy Lakszmi, która weszła w tłum kąpiących się ludzi. Najpierw zrobiła dużą słoniową kupę, potem położyła się na jednym boku, potem na drugim, dając sygnał do mycia jej. Pomocnicy słonia pozwolili mi i innym zgromadzonym szczotkować słonicę, która potem wstała i dawała nam błogosławieństw trąbą, przyjmując w zamian banknoty i monety, które podawała swojemu opiekunowi.

IMG_2165

Także dziś czekaliśmy na słonice, a ta się nie pojawiała. Ja postanowiłem wykonać poranne ćwiczenia oddechowe jogi i asany i jak możecie zobaczyć na zdjęciach, to co robiłem, spotkało się z zainteresowaniem ze strony dzieci i psów. Grupa cieszyła się widokiem kąpiących ludzi i niesamowitym klimatem panującym w tym miejscu. Gdy skończyłem ćwiczenia na macie, zaproponowałem grupie, że zrobimy w tym miejscu sesję śmiechu. Dosyć szybko pokonaliśmy pierwsze skrępowania spowodowane obecnością przyglądających się nam z uśmiechami dorosłych i dzieci.

IMG_2128

Nagle wydarzył się drobny cud, dołączył do nas miejscowy mistrz tańca, który zaczął się z nami śmiać, a potem proponował swoje radosne tańca. Kolejni mężczyźni zaczęli dołączać w ślad za nim, a dzieci przyglądające się nam rozpierała radość. Szczególnie spodobały się naszym nowym znajomym ćwiczenie ze sztuczką magiczną, które poznaliśmy niedawno za sprawą doktora Katarii. To pozytywne szaleństwo, które rozkręciliśmy w Hampi trudno opisać słowami, zdjęcia mogą nieco pomóc w podzieleniu się z wami atmosferą tego niezwykłego poranka. Aneta nagrała fragmenty sesji na wideo i jak pojawi się sprzyjająco szybkie fale, podzielę się i tymi filmami. Świetnie, świetnie, hej! Albo w hindi: acza, acza, yeah! I wiecie co? Zupełnie zapomnieliśmy o słoniu…

IMG_2150

IMG_2168

Komentarze Facebook