Duże, fantastyczne #NIC!

Historia jest taka, że przez kilka pięknych sierpniowych dni chodziliśmy z Anetą codziennie do kina. By się śmiać. I to zanim jeszcze rozpocznie się film. Bo to przed seansami filmowymi prowadziliśmy jogę śmiechu. Wszystko działo się w kinie Muza w Poznaniu w ramach festiwalu o przewrotnej nazwie „Nic się tu nie dzieje”, albo krócej „#Nic”. Wiem, że nie mogę być obiektywnym komentatorem ani obserwatorem, ale miałem poczucie, że atmosfera na naszych mini-warsztatach była znakomita, wszyscy chętnie … Read More