Szczęście da się zrobić tak jak meble! – Opowieść Pawła Zawendowskiego, instruktora jogi śmiechu i mistrza stolarskiego

 

Z okazji przypadającego właśnie teraz pięknego jubileuszu 5-lecia rozkwitu jogi śmiechu w Polsce zamierzam publikować ciekawe historie ludzi jogi śmiechu, osób, które zaufały naszej metodzie i w pewnym momencie poczuły się całkiem naturalnie uczestnicząc w zajęciach, a nawet je prowadząc. Jedną z takich osób jest Paweł który przyśnił mi się jak wsiada na starego zabytkowego harleya i wyrusza nim ze Szczecina na nasz kurs do Warszawy zabierając po drodze jeszcze różne osoby. Podzieliłem się z tym snem Pawłem i okazało się, że moja przemawiająca czasami w snach nadświadomość miała rację nie tylko z jego zainteresowaniem kursem, ale i tym motorem, bo jedną z naprawdę wielu pasji Pawła są akurat stare motocykle. Na dodatek Paweł ma w garażu nieruszanego od lat podobnego do Harleya starego Junaka, który czeka na swój moment by odrestaurowany zdolnymi rękoma Pawła wyruszyć w drogę. Ten lśniący motocykl ze snu może okazać się pięknym symbolem radości życia, która rozbudziła się w Pawle i tak jak w śnie na pokład Harleya, tak w rzeczywistości na pokład jogi śmiechu Pawe chętnie zabiera kolejne osoby.

Dziękuję Ci Pawle za piękną opowieść i życzę Ci samych sukcesów i dalszego rozkwitu pięknie u Ciebie się rozwijającej uważności i mądrości pozwalających z każdej sytuacji uczynić sukces! :)A Was zapraszam do miłej lektury opowieści Pawła.

Piotr

***

Jakieś 4 lata temu byłem na zajęciach jogi Piotra Bielskiego w Szczecinie. Bawiłem się świetnie bo radość i uśmiech to jest to co uwielbiam. Po jakimś czasie przyszła myśl aby zrobić kurs instruktorski aby prowadzić samodzielnie takie zajęcia. Decyzja dojrzewała i faktem dopełnionym stał się mega fajny kurs instruktorski, który ukończyłem w październiku 2017 r. Wiem ,że to przyszło do mnie naturalnie, z lekkością i w najbardziej odpowiednim momencie.

Dwa tygodnie przed kursem instruktorskim rozstałem się z dziewczyną, z którą byłem 2,5 roku. Oczywiście kurs instruktorski zaplanowałem już dwa miesiące wcześniej, a zakończenie związku po prostu pojawiło się jak każde nieplanowane wydarzenie w życiu. Na kurs instruktorski pojechałem z dużą radością i spokojem, wiedząc, że wszystko dzieje się tak jak ma się dziać i, że jestem szczęśliwy sam w sobie. Podczas kursu pojawiały się jednak myśli o byłej dziewczynie z która spędziłem wiele wspaniałych chwil, którą kochałem ale również pojawiały się myśli żalu o te niezbyt fajne sytuacje. I tu podczas ćwiczeń śmiechowych w transie śmiechu w pewnym momencie przepływały myśli (niczym w medytacji nie łapiąc ich) smutku a nawet tęsknoty i żalu i w tym właśnie transie śmiechu zmieniałem wibracje tych smutnych myśli na radosną energię. Przyszło to do mnie samoistnie bez planowania bo nie wiedziałem, że istnieje taki mechanizm, takie narzędzie. Poznałem uzdrawiającą moc śmiechu! Tu przytoczę kolejny przykład jak działa śmiech na zmianę wibracji myśli. Podczas zajęć które prowadziłem w Szczecinie przyszła moja klientka, której wykonywałem meble do łazienki. Ekipa która kładła kafle w tej łazience „odwaliła fuszerkę” co wiązało się z poprawkami, stresem, dodatkowymi wydatkami i dużymi opóźnieniami. Moja klientka ma 1,5 letnie dziecko i była zmuszona do nocowania w hotelu a więc miała mnóstwo stresu i zapewne kosztowało ją to wiele nerwów. Rozmawialiśmy o tym szczerze, bo znamy się od kilku lat i kolegujemy się więc wiem jakie to było niemiłe dla niej. Gdy remont dobiegał końca zaprosiłem ją na zajęcia jogi śmiechu które prowadziłem w Szczecinie. Podczas rundki, która polegała na powiedzeniu co nas bawi w danym momencie (przy żarliwym „ha ha ha!”) moja koleżanka/klientka powiedziała, że remont jej łazienki. W tym momencie ona, ja i jej mąż (który również brał udział w zajęciach) wybuchliśmy żarliwym śmiechem a z nami reszta uczestników :-) Właśnie w tym momencie zmieniliśmy wibrację przykrego doświadczenia, męczących myśli na pozytywną. Śmiech ma ogromną moc !!!!!

Od momentu ukończenia kursu, prowadziłem wiele zajęć jogi śmiechu. Nie planowałem i nie wiedziałem z jakim zainteresowaniem będą się wiązały moje zajęcia. Wszystko przychodzi z lekkością i naturalnością. Wraz z Bartkiem Kardasem, innym absolwentem kursów, którego poznałem dzięki Piotrowi, prowadzimy Szczeciński Klub Śmiechu. Bartek jest założycielem Klubu, który spotyka się regularnie i ma on charakter społeczny podobnie jak wiele podobnych klubów jogi śmiechu na świecie. W kwietniu będziemy prezentować się na festiwalu StressOff w Szczecinie. Celem naszej prezentacji będzie pokazanie uczestnikom jak pozytywny jest śmiech i jak pozytywną moc ma joga śmiechu przy eliminacji stresu. Prowadzę wiele indywidualnych zajęć łącząc je również z koncertami relaksacyjnymi – gram na bębnach i innych instrumentach. Śmiech i relaks – to połączenie to zapewne najcudowniejsza moc terapeutyczna. Niesamowite odczucie uczestników i cudowny czas dla mnie. Świetnie czuje się w roli instruktora jogi śmiechu. Spotkało mnie coś czego się nie spodziewałem i chyba coś czego nie oczekiwałem: kilku moich znajomych i przyjaciół powiedziało mi, że to moja naturalna cecha bycie instruktorem jogi śmiechu, że pasuje to do mnie, do mojej radości życia. To naprawdę piękne uczucie, że świat potwierdza ,że właściwe jest to co się robi.

Czasami nowe osoby na zajęciach wpatrują się na mnie jak na wariata który wyczynia jakieś głupoty :-) Lecz z upływem paru minut każdy z uczestników zaraża się świetnym nastrojem i rechocze razem ze mną, bawiąc się cudownie. Gdy zdarzają się tacy którzy reagują sceptycznie na początku to już gdy się rozkręca, mam dwa hasła które czasami mówię „to wariaci są normalni” lub „wariatom jest łatwiej”. Już w transie śmiechu zaczynają rozumieć te hasła i starają się z nimi integrować przynajmniej podczas zajęć :-) :-)

Wraz z praktyką jogi śmiechu, zmieniam się i ja sam. Gdy pojawia się smutna lub drążąca myśl staram się uruchomić mechanizm wewnętrznego śmiechu lub żarliwego „ha ha ha!” z ogromnym bananem na ustach i głośnym rechotaniem. Wiem już od dawna, że smutek, a już szczególnie zadręczanie się nim, nie wnoszą dobrych jakości do życia i jeśli chcemy zachować swój pogodny nastrój, szybko należy odcinać się od myśli, które wywołują w nas negatywne uczucia. Joga śmiechu nauczyła mnie mega cudownego mechanizmu, który automatycznie zmienia wibracje na pozytywną.

Co jakiś czas prowadzę śmiechowe wideo rozmowy z Happy Buddha czyli z Mateuszem (instruktorekm jogi którego poznałem na kurskie instruktorskim). Podczas wideo rozmów mamy niezły ubaw i śmiejemy się niemal do łez. To naprawdę czadowy sposób na doładowanie się pozytywnymi wibracjami.

Mam tylko jedno marzenie dotyczące mojej teraźniejszości i przyszłości : BYCIE SZCZĘŚLIWYM. To najpiękniejsze marzenie, najpiękniejszy plan i najpiękniejsza rzeczywistość. Dzięki temu żyję w zdrowiu, radości, spokoju ducha, miłości i obfitości. Tego życzę każdemu człowiekowi i każdej istocie <3

***

Paweł o sobie:

Zajmuję się szeroko pojętym stolarstwem :-) Prowadzę swoja firmę Zakład Stolarski Pinokio , jestem mistrzem stolarskim, technikiem technologii drewna, inspektorem BHP i dzięki tym kompetencjom jestem państwowym egzaminatorem podczas egzaminów na tytuł mistrza i czeladnika w zawodzie stolarz oraz jestem biegłym sądowym w zakresie technologii drewna , stolarstwa i meblarstwa :-). Stolarstwo to moja największa pasja choć mam ich wiele. Gram koncerty relaksacyjne, ćwiczę jogę, żegluję, tańczę i z ogromna radością prowadzę zajęcia jogi śmiechu , praktykując ją również na co dzień w swoim życiu. Kocham życie i chętnie zarażam innych tą miłością dzieląc się uśmiechem i fajnymi spostrzeżeniami z mojej życiowej podróży.

Kontakt: tel 609 789 642, FB: Paweł Zawendowski, strona Zakładu Stolarskiego „Pinokio”

PS Dla zainteresowanych jogą śmiechu istotna informacja: prowadzimy otwarty nabór na najbliższe kursy instruktorskie jogi śmiechu: zostały ostatnie miejsca na 23-25.3 w Warszawie i ciut więcej miejsc na 18-20.5 w Krakowie. Mamy też termin jesienny 12-14.10 w Warszawie. Więcej informacji tutaj. Z serca zapraszam!

 

Z lewej Mateusz „Happy Buddha” Grzywa i Paweł – takich trzech jak tych dœóch to jeszcze na kursie nie miałem…:) foto: Julita Delbar

Paweł po prawej, na kursie instruktorskim jogi śmiechu, po lewej asystująca mi w kursie Paulina Kawa-Zięba, foto: Julita Delbar

 

Po raz pierwszy Paweł jako prowadzący jogę śmiechu, foto: Julita Delbar

foto: Julita Delbar

Last but not least, Paweł to też silny mistrz stolarski…:)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz