Operacja Maroko. Piotr w programie „Akcja Wakacje” TVP!

20160706_191447

Wyobraźcie sobie, że już dawno temu zaplanowałem, że w pierwszy tydzień lipca nic a nic nie robię tylko odpoczywam. Może nie leżę do góry plackiem, bo to mnie średnio kręci, ale poświęcam się jakiejś innej aktywności pozwalającej oderwać się od jogi śmiechu, ciągłych telefonów i maili. Chciałem, żeby to był taki czas dla mnie na naładowanie baterii. Dogadałem sprawę z Anetą i moja dzielna i dobrze mnie rozumiejąca żona zgodziła się przez tydzień zaopiekować się córką. Zacząłem rozważać różne warianty wyłączenia się z czynnego życia na ten czas. Najbardziej nęcił mnie pomysł, który jeszcze chce zrealizować w te wakacje – samotnej podróży kajakiem przez jedną z polskich rzek. Ale jak to mówią w Indiach – jak człowiek coś planuje to Pan Bóg się śmieje. I tak było i w moim wypadku.

Otóż wyobraźcie sobie, że dostałem na kilka dni przed planowanym urlopem telefon z TVP, że bardzo im zależy na tym bym zgodził się zostać bohaterem nowego programu Akcja Wakacje. Bo podoba im się to, co robię, „w pełni kupują mnie” i uważają, że zasługuję na porządny odpoczynek…w Maroku. Miałem trochę wątpliwości czy chcę skorzystać z tej propozycji bo jednak urlop z telewizją może niewiele mieć wspólnego z takim pełnym odcięciem się od życia zawodowego jakiego szukałem. Bo jakkolwiek pasjonująca by nie była nasza działalność i praca to naprawdę potrzebne jest by czasem porobić coś innego by przyszła świeżość i nowe inspiracje. Jednak nigdy wcześniej nie byłem w Maroku i lubię szalone przygody, więc żal było nie skorzystać z okazji, która sama do mnie przyszła. Aneta nie mogła mi towarzyszyć, bo plany telewizji były zbyt aktywne byśmy wzięli Rozalkę. Szybko zadzwoniłem do mojego dobrego kolegi Tomka Kawki, który jest zawodowo wziętym i zapracowanym mediatorem i wiedziałem, że przydadzą mu się wakacje i Tomek od razu się zgodził. No i zaczęła się szalona przygoda.

20160707_132035

20160707_133751

Koncepcja programu jest taka, że każdy odcinek ma swojego głównego bohatera. W pierwszej części Telewizja prezentuje bohatera „na co dzień” i tutaj miałem przed wyjazdem bardzo aktywny czas w Polsce. TVP nakręciło jak prowadzę sesje jogi śmiechu z niepełnosprawnymi w Warsztacie Terapii Zajęciowej w Sadowej koło Łomianek, gdzie chętnie w wolnym czasie prowadzę zajęcia jako wolontariusz. Nagrali też sesję jogi śmiechu w parku na Polu Mokotowskim i rozmawiali z uczestnikami moich zajęć i moimi współpracownikami o tym jakim jestem człowiekiem. A na deser wraz z Anetą i Rozalką w domu gościliśmy 12-osobową ekipę filmową by TVP mogło pokazać nas „poza pracą”.

20160705_153617

z naszą szaloną jak my lub jeszcze bardziej ekipą TVP

W Maroku towarzyszyła nam 10-osobowa ekipa filmowa. Do sprawy podchodzą mega profesjonalnie, więc 2 operatorów, dźwiękowiec, 2 reżyserów, producentka, gospodyni programu Anna Popek a nawet i człowiek odpowiedzialny za sprzęt, którego mieli co niemiara. Słyszałem, że inni bohaterowie są filmowani tylko przez 3 dni, a 4 dni odpoczywają. Ale jako, że do Maroka samoloty latają tylko raz na tydzień, ekipa została z nami na cały tydzień. Niby mieliśmy przez parę dni odpoczywać, ale to niestety podobni szaleni pasjonaci swojej pracy jak ja, którzy chyba wypoczywać za bardzo nie umieją, bo wszędzie widza coś ciekawego, więc muszą filmować, a to co robią nakręca ich ciągle mają pomysły na coś jeszcze i coś jeszcze… Na wypoczynek nie było czasu przy tak aktywnym programie, choć pomiędzy zdjęciami udało się tu i tam wskoczyć na chwilę do morza czy otoczonego palemkami basenu. Ale są za to inne korzyści – rozwinąłem mój warsztat aktorski i dużo nauczyłem się o tworzeniu filmów. Plus oczywiście odwiedziłem różne ciekawe miejsca, pachnące kolendrą i cynamonem bazary, moglem medytować w prepięknych górach Atlasu Wysokiego, poznać tradycyjne małe miasto Berberów czy tętniący życiem tradycyjny i zarazem nowoczesny Marrakesz. Widzieliśmy tradycyjne fortece – kazby, ba mogłem po raz pierwszy w życu doświadczyć ramadanu – postnego miesiąca, kiedy wszyscy nic nie jedzą i nie piją od wschodu do zachodu. Po zachodzie słońca na wołanie muezzina rodziny zgromadzone na plazy w Agadirze siadają do „ramadanowego śniadania”. W ogóle za sprawą ramadanu całe życie toczy się w nocy aż do „ramadanowej kolacji” o 3 w nocy. Nie zapomnę też pięknego widoku całej długiej plaży pełnej chłopaków grających w piłkę, ufam, że wkrótce Maroko dołączy do czołówki mundialu.

na souku (bazaze) w Aggadzirze wołanie muezzina przerywa handel i wprowadza moment na modlitwę

na souku (bazaze) w Aggadzirze wołanie muezzina przerywa handel i wprowadza moment na modlitwę

Mam nadzieję, że wspólnie z TVP uda nam się ciekawie pokazać Maroko i mnie wraz ideą jogi śmiechu. Co z tego zobaczy cała Polska, bo nie mam już żadnego wpływu na to jak bogaty materiał, który wspólnie nakręciliśmy zostanie zmontowany, ale ufam, że naprawdę nieźli fachowcy wykonają porządnie swoją robotę. Najlepiej zobaczcie i oceńcie sami. Z tego co wiem planowana emisja naszego marokańskiego odcinka będzie w TVP już w sobotę 23.7 o 12.30, a potem program będzie powtarzany w TV Polonii i TVP1 HD i ma być dostępny w internecie na VOD.

UWAGA! Program możecie już obejrzać tutaj

20160706_134217

Piotr z Anną Popek gospodynią „Akcji Wakacje” w średniowiecznej medynie

20160706_135038

20160706_132354

20160707_123020

20160707_123144

20160707_160604

20160706_191518

20160703_174853

20160703_174846

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz