Dwa w jednym czyli szukając równowagi

Wymyśliłem sobie taką formułę na wakacje, a właściwie na życie. Przynajmniej na jakiś kawałek życia. Piękny kawałek życia. Jeżdżę w trybie slow na różne festiwale najczęściej związane z jogą i zdrowym, ekologicznym stylem życia. Jak znajomy dowiedział się, że jadę też na Przystanek Woodstock ucieszył się i życzył mi cudownej muzyki i pięknych wspomnień. „Ej, ja tam jadę głównie propagować jogę śmiechu czyli właściwie do pracy” – chciałem mu odpowiedzieć, ale się zatrzymałem. Skąd takie wzory … Read More

Dziękuję!

Gdy moja mama wiedziała, że ten moment się zbliża, zadbała wraz z dziadkiem by oswoić pewną położną. Cóż, tak i dziś jak i wtedy jak się kogoś zna, życie może stać się nieco łatwiejsze, a kto czytał „Małego Księcia” wie, jak ważne by ludzi oswajać. I ta położna, która faktycznie okazała się miłą osobą, powiedziała mojej mamie na miesiąc przed moimi narodzinami, że mama może na nią liczyć dosłownie każdego dnia byle nie 22 lipca. Bo tego … Read More

Chodź, poprowadzę cię

Zdarza mi się zastanawiać, czy na tym blogu publikować moje wiersze. W końcu ma to być profesjonalny i ciekawy blog o jodze śmiechu, a nie jakieś mydło i powidło. Dodatkowo, te moje wiersze bywają niebezpieczne. Bo może z nich przebijać smutek, żal, niespełnienie, a przecież może nie wypada by jogin śmiechu był smutny. Ale jogin śmiechu chrzani wszelkie „wypada” i „dobrze by było”. Idę za głosem mojego serca, który wyczuwa co jest dla mnie przyjemne i lekkie. Słowem, słucham mojej wewnętrznej … Read More

Gdzieś przed tęczą

Jadę sobie rowerem. Podążam za tęczą. Nie muszę jej gonić. Sama do mnie przyszła. Mówi do mnie bez słów. Wychodzi wprost znad najwyższych pięter. I dalej prowadzi mnie przez cały park, ponad ludźmi i rzeźbami. Ciekawe czy psy mogą zobaczyć tęczę? Albo wyczuć ją, choćby wywęszyć? Chyba nie. Zresztą nie wiem czy ludzie nawet ludzie zobaczą tęcze. Nieliczni zrobią zdjęcie i wrzucą na facebooka. Inni wyślą ją kochanej osobie MMSem. Ale czy każdy wyda chociaż … Read More

Zawsze za tym, co żywe!

Dostałem bardzo wiele dowodów od świata, że joga śmiechu jest potrzebna w Polsce, setki warsztatów, tysiące uczestników, ponad 100 absolwentek i ponad 10 absolwentów kursów liderskich, z których przynajmniej 20 regularnie prowadzi swoje zajęcia. Mam w sobie głęboką potrzebę twórczości, która pcha mnie by iść dalej, próbować nowego. Wprowadzam regularnie nowe elementy w warsztatach i kursach liderskich, ale wiem, że to za mało. Dlatego próbuję zupełnie nowych propozycji łączących jogę śmiechu z czymś więcej … Read More

Jak polubiłem pewnego pana. Opowiadanie.

  „Co to za spóźnienie! Ile to ja muszę czekać na takich jak pan! Że też nie mogą się takie niedorajdy jedne i drugie zorganizować” – usłyszałem na powitanie od pana, który kazał mi wskoczyć do dużego zielonego gazika z tych grubych i szerokich jak amfibie. Było mi źle z tym, że tak mnie ocenił, szczególnie, że tym razem bardzo sprawnie działałem, od razu po przyjeździe do Zakopanego zadzwoniłem do schroniska i, tylko czasem spoglądając w telefonicznego google mapsa i bezskutecznie … Read More

Wielkie TAK!!!!

Czułem, że będzie to trudno pogodzić. Ale też ze smutkiem przyjmowałem, że nie mam wyjścia. Trochę trzeba być joginem, a trochę biznesmenem. Chcę wspierać moich uczniów by prowadzili jogę śmiechu na poziomie „świetnie, świetnie, hej! – do tego nie miałem wątpliwości. Ale też przyznawałem rację głosom mówiącym, że nie mogę zdradzić absolutnie do końca wszystko co umiem, bo zostanę ogołocony, skopiowany do cna i czekać będą na mnie puste sale warsztatowe. Znów trzeba będzie wybrać się na przykład … Read More

Kocie dusze

Uwielbiam obserwować nasze domowe koty. W ogóle uwielbiam podziwiać jak bawią się małe dzieci i zwierzęta, słowem wszelkie istoty, które są bardziej tu i teraz niż ja. Na przykład jaką radość sprawia mi jak zobaczę jak mały, ale nieskończenie żywy, Jack Russel Terrier prowadzi na spacer swojego pana i ciągnie go raz w lewo, raz w prawo, nieustraszony, wszystkim totalnie zafascynowany. Z Anetą nie „dorobiliśmy się” póki co ani dzieci, ani … Read More

Człowiek, co się gnomom nie kłaniał

Siedziałem sobie sam przy najmniejszym stoliku z widokiem na tęcze i jadłem tajską zupę. Wokół sami młodzi ludzie. Wszyscy jak to tu w sobie, w swoich zupach, swoich makaronach, swoich laptopach, tabletach, smartfonach. Gdy miałem się zbierać, pojawił się on. Wielki gnom na szczudłach, dwa metry wzrostu, ogromny brzuch, stopy Yeti, wielkie zakola, potężna głowę z dużym nochalem, czuć było jakby od środka złość jeszcze bardziej chciała ją jeszcze bardziej … Read More

Myślałem sobie, że

  Myślałem, że jestem śmiały i bezpośredni. Zostało mi po warsztacie kilka nadmuchanych balonów. Żal mi było je przekuć, ale też czułem, że będą zawadzać w centrum jogi, a do domu miałem 500 kilometrów. Wyszedłem więc z nimi na ulicę. Dziś dzień dziecka — może uszczęśliwię nimi jakieś dzieci? Próbowałem zatrzymać kilkoro rodziców z dziećmi na ulicy. Ale jak się do nich uśmiechałem, odsuwali się, patrzyli na mnie wilkiem. Nie, to taki niepotrzebny ciężar ten pomysł … Read More