„Z tego przewodnika pewnie nie dowiesz się, gdzie wypijesz najlepsze mango lassi w Kerali, gdzie najtaniej przenocujesz w Bombaju, a gdzie najlepiej zaimprezujesz na Goa. Nie będzie w niej polityki i wszelkich informacji o Indiach, które możesz łatwo sprawdzić na Wikipedii. Nie będzie w niej silenia się na obiektywizm, które jest zmorą większości reporterów. Ale też nie będzie typowo blogerskiego przesadnego zwierzania się i zachwycania się każdą formą egzotyki. Forma, która wypracowałem jest pomiędzy reportażem a dziennikiem podróży. Wędrując ze mną poznasz różne miejsca w Indiach od Rishikeshu na północy po Kanyakumari na południu i od Bombaju po Kalkutę i Andamany. Zahaczymy też o niejeden aśram. Wędrujemy po swojemu, bo inaczej nie chcę i pewnie też nie umiem.


Ale geografia i przemieszczanie się jest dla mnie tylko pretekstem by pokazać coś więcej. Jest to bowiem też książka o mnie w Indiach i Indiach we mnie. Chcę Wam oprócz samych Indii powiedzieć skąd w ogóle temat Indii i szerzej Wschodu wziął się w moim życiu. Wiele z tych tekstów pisałem na gorąco bywając w okresie polskiej zimy w Indiach w latach 2013-2017. Później uporządkowując te teksty pod kątem książki zdałem sobie sprawę, jakby różni ludzie w jednej formie Piotra Bielskiego wybierali się do Indii”.

Piotr BIelski

 

Śmiech niby jest podstawowym tworzywem mojej pracy, ale do tej pory nie potrafię powtarzać dowcipów. Jestem większym darem dla świata gdy jestem wyspany, dlatego 15-minutowa drzemka popołudniowa to jedyny stały punkt mojego planu dnia. Kiedyś myślałem, że coś jest ze mną nie tak, że nie potrafię się do niczego przymusić i nawet 5 coachów nie mogło zmotywować mnie do dokończenia doktoratu. Dziś cieszę się, że taki po prostu jestem i wiem, że moja naturalna spontaniczność jest bardzo poszukiwaną jakością. Lubię mówić małymi słowami, ale jak widzę blask w oczach mojej córeczki wołam „moje szczęście!”, po czym jakoś samo przeze mnie woła „szczęście ludzkości!”.

Partnerzy