"Indie. Z miłością i śmiechem. Przewodnik subiektywny". Premiera nowej książki Piotra 7.5.2017.

8387-copy-rodzinka

„Z lustra spoglądają na mnie Sziwa z Parwati. Przytuleni na tle wschodzącego księżyca. Inne odbicie Sziwy pokazuje odsłoniętą dłoń złożoną w gest „zatrzymaj się” na mojej bawełnianej torbie wiszącej na krześle, na którym akurat rozciąga się kot Ganesz. Drugi kot, Czakra, próbuje złapać muchę, jak ją upoluje lub da sobie z nią spokój znowu pogoni Ganesza. Figurkę Ganesza z Kalkuty trzymam w szufladzie, został nam ten najmniejszy z najmniejszych, pozostałych 7 braci rozdaliśmy przyjaciołom. Wszystkie ręcznie rzeźbione w dzielnicy rzeźbiarzy bogo-twórców. Aha, jednemu słoniowatemu bogu stłukło się ucho i wylądował w śmietniku. I tego najmniejszego chciałbym jakoś uplasować w domu, mógłby tradycyjnie stać przy drzwiach, ale tam już nalepiliśmy dziewczynkę z bindi pomiędzy oczami i dłońmi złożonymi w namaste. W sypialni jest już Budda i tantryczna para w pozycji yab yum – kosmicznego zjednoczenia. Z drugiej strony pleciony z ratanu lingam Sziwy z małą świątynią. Przy łóżku leży książka, oczywiście o Indiach, a z niej wystaje zakładka, obrazek, który dostałem w pociągu Bombaj – Hyderabad z podobiznami starego Sai Baby z Shirdi i tego współczesnego z bujną czupryną i napisem „live with God for God & in God”. Puszczam płytę i słyszę dźwięczne „Om Namah Shivaya, Om Namah Shivaya”, sam zaczynam ją nucić. Uważam, że mam duży dystans do Indii…”

Tak się zaczyna moja nowa książka „Indie. Z miłością i śmiechem. Przewodnik subiektywny”. Premiera 7.5.2017 w Tagore Jayanti – święto urodzin narodowego poety Indii i jednej z moich największych literackich inspiracji. Ale się cieszę!

Z tego przewodnika nie dowiesz się, gdzie wypijesz najlepsze mango lassi na Goa czy gdzie najlepiej przenocować w Bombaju. Nie będzie w niej polityki i wszelkich informacji o Indiach, które możesz łatwo sprawdzić na Wikipedii. Nie będzie w niej silenia się na obiektywizm, które jest zmorą większości reporterów. Ale też nie będzie typowo blogerskiego przesadnego zwierzania się i zachwycania się każdą formą egzotyki. Forma, która wypracowałem jest pomiędzy reportażem a dziennikiem podróży. Wędrując ze mną poznasz różne miejsca w Indiach od Rishikeshu na północy po Kanyakumari na południu i od Bombaju po Kalkutę i Andamany. Zahaczymy też o niejeden aśram. Wędrujemy po swojemu, bo inaczej nie chcę i nie umiem. Ale geografia i przemieszczanie się jest dla mnie tylko pretekstem by pokazać coś więcej. Zapraszam Cię do wspólnej wędrówki przez kraj, który kocham takim jaki jest. Namaste!

 8409-copy-male

(piękne foto: Julita Delbar, Foto Galeria Klitka).

 

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz