Bardzo ciekawa recenzja "Indii z miłością i śmiechem"

Z dużą radością witamy jedną z pierwszych recenzji „Indii z miłością i śmiechem” autorstwa Katarzyny Kucharskiej na blogu czytelniczym  Wiatrem Pisane. Autorka bloga i recenzji, Katarzyna Kucharska, oprócz bycia znawczynią i propagatorką literatury jest też instruktorką jogi śmiechu z Wrocławia, absolwentką naszych kursów. To niesamowite uczucie dla autora książki, gdy pojawia się pierwsza czytelniczka, która przeczyta całą książkę i jeszcze potrafi tyle inspiracji z niej wydobyć, że autor ma poczucie że nawet dla tej jednej osoby warto było tę książkę napisać <3. I warto było to wszystko przeżyć bo to samo Życie pisało tę historię.

Cytujemy poniżej fragment recenzji Kasi, polecając przeczytanie całości na jej stronie.

„Podróże są nieistotne. Istotne jest, jakim człowiekiem się z nich wraca, czyli jedyne co się liczy, to zmiana…”. Piotr Bielski

„Podróżowanie bez napinki, bez szczegółowego planu, bez listy miejsc do odhaczenia i z dużym poczuciem, że co ma być, to będzie. Bielski wiele razy uzmysławia czytelnikowi, że zderzenie zachodniego umysłu potrzebującego ram, planów, konkretów, rachunków z niespieszną mentalnością Hindusów, z ich tak i nie w jednym ruchu głowy, zmianą planów w ostatniej chwili, pod wpływem impulsu jest dużym wyzwaniem, a zarazem jest nieunikniona. Każdy, kto próbuje żyć w Indiach na swój zachodni sposób musi być skazany na porażkę. Tam czas płynie inaczej, słońce świeci inaczej i nawet bieda wygląda zupełnie nie tak, jak nam to wdrukowano. Podobnie zaradność. Przysłowie o wędce i rybie nie do końca się tu sprawdza. Tu wędką jest biały człowiek, którego twarz ma kształt bankomatu. Ale i życzliwość, miłość, radość i duchowość, również zdają się czymś egzotycznym, czego próżno szukać w świecie Zachodu. Być może to właśnie te różnice są czymś, za czym tęsknimy, do czego podświadomie dążymy, co chcemy osiągnąć. Piotr eksplorując własne pokłady cierpliwości, radości, miłości do ludzi pokazuje czytelnikom swoją ścieżkę duchowego oświecenia, ale nie bójcie się, nie ma w książce ani jednego moralizatorskiego słowa. Nikt nie przekonuje, ani nie nakłania, by podążać za nim. To wciąż tylko przeżycia pewnej pary młodych ludzi zanurzonych w Indyjskim kolorowym i nie zawsze pachnącym świecie. Cała duchowość jest między wierszami i albo ją dostrzeżesz, albo zupełnie pominiesz, skupiając się na piotrowych opowieściach.

A opowieści są różne. Autor zabiera nas do Aśramów, na spotkania z różnymi guru, w podróż sypialnym pociągiem ze zgrają hinduskich wypasaczy kóz, na pustynię, do świątyń różnych wyznań i nad Ganges, gdzie życie przeplata się z umieraniem. Właściwie każde wyjście w hotelu to pretekst do kolejnej opowieści. Spotkanie z małpą i słoniem, z mnichem i taksówkarzami New Dehli. Z Madanem Katarią twórcą jogi śmiechu i Niemcem, który przemienił się w diabła.”

A my czekamy na dalsze recenzje, bo tę ksiązkę można odbierać na wiele sposobów! :)

Jeśli masz ochotę zamówić „Indie z miłością i śmiechem” zajrzyj tutaj

Piotr Bielski i Katarzyna Kucharska na premierze książki we Wrocławiu, Mediateka 17.6.2

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *