Jestem smutny, więc się śmieję.

Minął już miesiąc od mojego powrotu z Indii, przeprowadziłem od tego czasu już ponad 20 sesji jogi śmiechu w Warszawie, Krakowie i Wrocławiu, bez ściemy jeden z najlepszych kawałków życia. Czasem przychodziło 20 osób, a czasem 3 osoby, zawsze się śmialiśmy, choć czasem gdzieś pojawiał się drobny opór, z którym wydaje mi się, że sobie nieźle radziłem. Cały czas jestem entuzjastycznie nastawiony do tego, co robię i uważam, że to niesłychany dar móc … Read More

Joga śmiechu czyli życie bez lęku?

Zanim zacząłem się zajmować jogą śmiechu na poważnie (ha ha ha!), z ogromnym zaangażowaniem prowadziłem bloga „Życie bez lęku”. Pisałem często wprost o problemach, jakie stawiało przede mną życie, czując, że jeśli nazwę po imieniu pewne sytuacje i lęki, staną się mniej groźne. Pisanie pozwalało mi zdobyć większą świadomość siebie i tego, co czuję, a dzieląc się z innymi moimi doświadczeniami i uczuciami, często przekonywałem się, że tak naprawdę jestem bardzo podobny … Read More

To naprawdę jest joga!

Czasami słyszę pytania, czy joga śmiechu to naprawdę joga? Czy przedrostek „joga” został dodany jedynie dla żartu, picu lub marketingu? Moja odpowiedź jest prosta: tak to jest rodzaj nowoczesnej jogi, praktyka, która została stworzona przez indyjskiego lekarza medycyny dr Madana Katarię i jego małżonkę Madhuri, nauczycielkę hatha jogi. Po pierwsze, w jodze śmiechu czerpiemy z liczącej 4 tysiące lat mądrości ćwiczeń oddechowych jogi, tzw, pranajamy. Na koniec sesji prowadzę ćwiczenia oddechowe i relaks … Read More

Z śmiecho-wizytą w indyjskiej szkole

Śmieję się teraz codziennie. Sam i w duecie z moim kolegą Jasonem mieszkającym w Moskwie przez skype przez 20 minut. Poza tym organizuję sesję jak tylko mogę lub spontanicznie proponuję sesję śmiechu, wczoraj w ten sposób poprowadziłem rozgrzewkę .dla tancerzy i tancerek contact improvisation w Warszawie. Po uruchomieniu tego bloga śmiałem się wczoraj z radości naturalnie blisko pół godziny, całą drogę pieszo z Targówka do Dworca Wileńskiego (w Warszawie). Ale dziś będzie o czym innym czyli śmiechu … Read More

Moja osobista historia śmiechu

Jak prawie każde dziecko lubiłem się śmiać, lecz płakałem powyżej średniej krajowej. Przeżywałem głębokąfrustrację, że jako jedyny spośród chłopców w przedszkolu nie miałem swojej „narzeczonej”. Nie chciałem się bawić w najpopularniejszą wówczas grę w policjantów i złodziei, głośno protestowałem, że chcę pokoju i zabijanie się, nawet na niby, jest bez sensu. Przejęta mama zaprowadziła mnie do pani psycholog, która jeszcze nie widziała dziecka z tak bujną wyobraźnią. „Niestety – dodała- cała wyobraźnia Piotrusia jest ukierunkowana na wymyślanie milionów sposobów, w jakie … Read More