Jestem większym darem dla świata gdy jestem wyspany, dlatego 15-minutowa drzemka popołudniowa to jedyny stały punkt mojego planu dnia. Kiedyś myślałem, że coś jest ze mną nie tak, że nie potrafię się do niczego przymusić i nawet 5 coachów nie mogło zmotywować mnie do dokończenia doktoratu. Dziś cieszę się, że taki po prostu jestem i wiem, że moja naturalna spontaniczność jest bardzo poszukiwaną jakością. Lubię mówić małymi słowami, ale jak widzę blask w oczach mojej córeczki wołam „moje szczęście!”, po czym jakoś samo przeze mnie woła „szczęście ludzkości!”.

Jeśli będę przy Tobie ziewał i nie zatykał ust, nie bierz tego do siebie, po prostu wtedy się dotleniam i lepiej myślę. Jak słyszę gdzieś w tramwaju czy na ulicy hiszpański od razu podbiegam i zagaduję, a w kawiarniach przysiadam się do stolika. Dlatego też co roku jeżdżę do Hiszpanii i wszystkim ludziom na ulicy przedstawiam moją córeczkę i cieszę się gdy po raz setny słyszę entuzjazm, że młoda ma hiszpańskie imię. Co roku też jeżdżę do Indii by uciec przed zimą i przywieźć nową porcję inspiracji. A mam już takie szczęście, że spotykam Hindusów raz pod Pasłękiem, innym razem pod Kielcami i od razu czuję się lepiej gdy mogę spojrzeć im w oczy, powiedzieć „namaste!” i pokiwać głową po indyjsku na tak i na nie jednocześnie.

Śmiech towarzyszył mi od zawsze, kiedyś nawet sędzia w trakcie ważnej sprawy w sądzie zagroził mi karą, żebym się nie śmiała. Jest to dla mnie sposób na wyrażanie siebie, niezawodna metoda na tworzenie relacji społecznych szczególnie przydatna w pracy z ludźmi, ale też i mój patent na sytuacje stresujące i napiętą atmosferę. Joga śmiechu wybuchła w moim życiu wraz z eksplozją radości Piotra w naszym salonie, gdy przeczytał informacje o kursie nauczycielskim w Indiach. Z ostrożnością ale też z dziecięcą ciekawością śledziłam każdy „śmiechowy” krok mojego męża. Gdy budził mnie swoją praktyką śmiechu o 6 rano mój dystans do tej metody gwałtownie rósł spotykając dużą dozę zaspanego sceptycyzmu. Lubię jednak wszystkiego doświadczyć zanim wydam ostateczną opinię, a przynajmniej przyjrzeć się z bardzo bliska, tak więc po roku sama trafiłam do Indii i spotkałam doktora Katarię.

Wraz z Piotrem spędziliśmy tydzień w towarzystwie wspaniałego międzynarodowego grona ludzi z którymi łączyliśmy się we wspólnym śmiechu bez granic. Piękny czas, który zaowocował decyzją o dołączeniu się do kursu nauczycielskiego jogi śmiechu. Od tego czasu coraz częściej towarzyszę Piotrowi w czynieniu Polski najbardziej roześmianym państwem świata. Poznaję coraz to szersze zastosowanie tej metody i razem eksplorujemy nowe obszary działań. Coraz częściej się zdarza, że nie potrafię powstrzymać swojego śmiechu, a euforyczna radość przenika mnie od stóp po czubek głowy. A najpiękniejsze jest to że dzięki praktyce i regularnie prowadzonym zajęciom mogę po ten stan sięgać często i z dużą łatwością. To tak jakby absolutna radość zamieszkała we mnie.

  • poczytaj o nas w mediach, posłuchaj nas w radiu, zobacz nas w TV i na youtube
    media o nas
  • poznaj nasze nowe przemyślenia i przygody
    blog
  • chcesz poznać całą historię? zamów książkę
    sklep
  • chcesz zaprosić nas do siebie? Zorganizować warsztat? Jasne, chętnie przyjedziemy!
    kontakt